niedziela, 20 listopada 2011

Gazeta przyszłości

Doprawdy, japońskie kino grozy nigdy mi chyba nie zbrzydnie, zważywszy na to, że znakomici reżyserzy, jakich masowo rodzi ten kraj, uraczają nas coraz to nowszymi produkcjami. Same ich scenariusze, choć mają ze sobą wiele wspólnego, nie dają sobie zarzucić wtórności. I tak niedawno miałam okazję obejrzeć kolejny film spod szyldu "jap. horror", pt. "Wizje" (choć tłumaczenie bywa dość różne, w zależności od lektora).
Początek standardowy - zwykła japońska rodzina pod koniec dnia wraca samochodem do domu, podśpiewując przy tym wesołą piosenkę. Jedynie ojciec, Hideki, nie przyłącza się do wspólnej zabawy, zajęty wciąż pracą na komputerze. W końcu prosi on żonę, by zawróciła do budki telefonicznej, gdyż koniecznie musi skorzystać z obecnego tam łącza. Na miejscu, po podłączeniu laptopa, Hideki zauważa pod książką telefoniczną stronę z gazety, w której napisano o tragicznej śmierci... jego córki. Reaguje jednak za późno i faktycznie, chwilę potem dziewczynka ginie od uderzenia rozpędzonego tira... Po śmierci córki Hideki rozwodzi się z żoną, wpada w kompletne załamanie psychiczne. Jego życie kompikuje się jeszcze bardziej, gdy tajemnicze strony gazety, ukazujące przyszłe tragiczne wydarzenia zaczynają pojawiać się przed nim coraz częściej, co doprowadza go do coraz większego wyniszczenia...




Motyw gazety przyszłości znamy z niejednego filmu czy też serialu (pamięta ktoś "Jutrzejsza gazetę"?), w tym przypadku jednak zostal pokazany on wyjątkowo oryginalnie. Chciaż Hideki zawsze otrzymuje owe strony odpowiednio wcześniej, praktycznie nic nie może poradzić na bieg wydarzeń ustalony z góry. Co więcej, z czasam okazuje się, że sama próba ingerencji w los może skończyć się dla niego tragicznie.
"Wizje" stanowi kolejne zaprzeczenie schematu japońskiego horroru pt. długowłosy duch małej dziewczynki mści się na kim popadnie (co dobiło mnie niedawno w przypadku "Dark Water"). W żadnym wypadku nie mamy tu do czynienia z duchami, ani jakimś konkretnym wrogiem. Istnieje tylko tajemnicza gazeta, której zagadka nie zostaje do końca rozwiązana. W sumie szkoda, bowiem przy odrobinie dobrej woli, twórcy mogli by stworzyć z tego naprawdę interesującą sprawę.
Sam sposób kręcenia filmu jest bardzo podobny do poprzedników - wszystko rozkręca się dopiero pod koniec. Otrzymujemy wtedy solidną dawkę psychozy, która może przerazić wrażliwszego widza.
Gra aktorska stoi na przyzwoitym poziomie, zwłaszcza główny bohater (grany przez Hiroshi`ego Mikami) budzi wiele emocji. Muzyki, szczerze mówiąc, nie pamiętam wcale, co świadczy jedynie o tym, ze nie przeszkadza w ogólnej całości.
Ogólnie - bardzo dobry film obdarzony świetnym klimatem, choć krył się za nim nieco większy potencjał. Mimo wszystko oceniam wysoko.

 
7/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz